Klienci liczą na obniżki, a deweloperzy stawiają na stabilizację albo lekkie wzrosty cen mieszkań
Na rynku mieszkaniowym narasta rozbieżność między oczekiwaniami kupujących a prognozami deweloperów. Większość nabywców liczy na spadek cen, podczas gdy deweloperzy przewidują stabilizację – choć ich opinie zaczynają się coraz bardziej różnić.
Ceny mieszkań w Polsce zaczęły się stabilizować. Od kilku miesięcy następują niewielkie korekty, w mniejszych miejscowościach w górę, w większych w dół – albo bez zmian. Jak jest z oczekiwaniami? Klienci prezentują postawę życzeniową, licząc na obniżki cen mieszkań w kolejnych miesiącach. Deweloperzy przewidują stabilizację, a niektórzy podwyżki. Kluczem może się okazać oferta mieszkań, która będzie wprowadzana na rynek.
Ceny mieszkań w Warszawie i Krakowie spadły w ujęciu rocznym po raz pierwszy od trzech lat
Podział prognoz wśród deweloperów
W styczniu 80% firm badanych w Indeksie Nastroju Deweloperów przewidywało brak zmian cen mieszkań, ogólna stabilizację. W lutym ten odsetek spadł do 70%.
- 18% prognozuje spadki,
- 12% spodziewa się podwyżek.
Zdania są podzielone – część deweloperów zakłada dalszy wzrost kosztów budowy, co wymusi podniesienie cen. Inni liczą na rabaty i promocje, by utrzymać sprzedaż.
Na rynku mieszkaniowym obserwujemy coraz większą polaryzację opinii. Z jednej strony są deweloperzy, którzy przewidują dalszy wzrost kosztów budowy, wynikający m.in. z drożejącej i coraz mniej dostępnej siły roboczej, co ich zdaniem wymusi podwyżki cen mieszkań. Z drugiej strony znajdują się ci, którzy zakładają, że aby utrzymać sprzedaż na odpowiednim poziomie, będą musieli oferować rabaty, promocje lub inne zachęty dla kupujących
– komentuje Robert Chojnacki, założyciel portalu Tabelaofert.pl
Myślenie życzeniowe – klienci czekają na obniżki
Pomimo tego, że ceny mieszkań od kilku miesięcy pozostają stabilne, ponad 55% kupujących liczy na ich spadek w najbliższym półroczu. Wiele osób zakłada, że mniejszy popyt wymusi na deweloperach obniżki lub promocje.
Eksperci są jednak sceptyczni. Bardziej prawdopodobne jest, że deweloperzy ograniczą nową podaż, zwolnią z budowami, co zmniejszy konkurencję na rynku i paradoksalnie utrzyma, a nawet podniesie ceny. Dodatkowo, zapowiadany przez rząd program wsparcia dla kupujących pierwsze mieszkanie, który obejmuje jedynie rynek wtórny, teoretycznie mógłby osłabić sprzedaż nowych lokali. Jednak branża nie wierzy w jego realizację, dlatego nie widać obaw o odpływ klientów.
Mam wrażenie, że nikt już nie wierzy, że projekt ministra Paszyka się zmaterializuje. Pomysł dopłat do zakupu zdewastowanych, energochłonnych mieszkań — do czego sprowadza się ta resortowa propozycja — jest naprawdę trudny do obrony.
– komentuje Ewa Palus, główny analityk REDNET Property Group.
Program „pierwsze klucze” ma trafić do wykazu prac legislacyjnych rządu